Czuję się inna.
Hej. Pewnie zastanawiacie się dlaczego czuję się INNA. Nie, nie ma to nic wspólnego z płytą Weroniki Juszczak którą swoją drogą bardzo lubię.
Jest 12 lipca, wakacje. A co robię ja? Siedzę w domu pisząc anonimowego bloga i oglądam serial. Szczerze? Tęsknie za szkołą. Za moimi znajomymi. Większość z Was pomyśli pewnie dlaczego po prostu się z nimi nie spotkam? Ale nie chcę się narzucać, po prostu. Nie chcę po raz setny pisać do kogoś czy ma ochotę wyjść.
Inna czuję się siedząc w domu i tęskniąc za szkołą. Co prawda ostatnio wyjechałam, na 1 dzień ale wyjechałam i spotkałam osoby które mieszkają bardzo daleko ode mnie a są dla mnie najbliższe.
Byłam na koncercie mojego IDOLA. Założenie było takie że zostaję tam na noc, ale oczywiście wyszło jak zawsze i wracałam o 1 w nocy zapłakana 300 kilometrów do domu, mimo że hotel był opłacony. Długa i nudna historia..
Na koncercie wybawiłam się bardzo, zakwasy mam do teraz.
Na koncercie spotkałam też wiele osób które były i nadal są dla mnie ważne, pewnie nigdy się o tym nie dowiedzą bo po prostu za bardzo skrzywdziły mnie aby odbudować nasze (z niektórymi aż za dobre) relację. Sądzicie że powinnam może wysłać im linka do tego posta z dopiskiem "LASKA MĄDRZE GADA, POLECAM"?
Wracając do mojej inności, może to dobrze, że jestem inna niż większość ale czy to pomaga w życiu? Nie wiem.
A wy, czujecie się inni niż reszta świata? Jeśli tak to dlaczego? Uważacie, że inność jest potrzebna czy wręcz przeciwnie? Odpowiadajcie koniecznie w komentarzach.
Dzisiejszy post nieco krótki ale po prostu miałam ochotę to gdzieś napisać, a właśnie od tego jest ten blog.
Całuję,
Dziewczyna prawie z Brooklynu
Jest 12 lipca, wakacje. A co robię ja? Siedzę w domu pisząc anonimowego bloga i oglądam serial. Szczerze? Tęsknie za szkołą. Za moimi znajomymi. Większość z Was pomyśli pewnie dlaczego po prostu się z nimi nie spotkam? Ale nie chcę się narzucać, po prostu. Nie chcę po raz setny pisać do kogoś czy ma ochotę wyjść.
Inna czuję się siedząc w domu i tęskniąc za szkołą. Co prawda ostatnio wyjechałam, na 1 dzień ale wyjechałam i spotkałam osoby które mieszkają bardzo daleko ode mnie a są dla mnie najbliższe.
Byłam na koncercie mojego IDOLA. Założenie było takie że zostaję tam na noc, ale oczywiście wyszło jak zawsze i wracałam o 1 w nocy zapłakana 300 kilometrów do domu, mimo że hotel był opłacony. Długa i nudna historia..
Na koncercie wybawiłam się bardzo, zakwasy mam do teraz.
Na koncercie spotkałam też wiele osób które były i nadal są dla mnie ważne, pewnie nigdy się o tym nie dowiedzą bo po prostu za bardzo skrzywdziły mnie aby odbudować nasze (z niektórymi aż za dobre) relację. Sądzicie że powinnam może wysłać im linka do tego posta z dopiskiem "LASKA MĄDRZE GADA, POLECAM"?
Wracając do mojej inności, może to dobrze, że jestem inna niż większość ale czy to pomaga w życiu? Nie wiem.
A wy, czujecie się inni niż reszta świata? Jeśli tak to dlaczego? Uważacie, że inność jest potrzebna czy wręcz przeciwnie? Odpowiadajcie koniecznie w komentarzach.
Dzisiejszy post nieco krótki ale po prostu miałam ochotę to gdzieś napisać, a właśnie od tego jest ten blog.
Całuję,
Dziewczyna prawie z Brooklynu
Komentarze
Prześlij komentarz